Jurek Dudek: Negocjacje przy Secret Service trwały 4 lata
Rozmowa z Jurkiem Dudkiem, założycielem firmy Retronics odpowiedzialnej między innymi za wydawanie reedycji starych magazynów o grach komputerowych.
Bartek “Pan Nindyk” Wanot: Opowiedz czym zajmuje się Retronics, jaka jest misja firmy?
Jurek Dudek: Firma zajmuje się wydawaniem gier, czasopism i książek o tematyce retrokomputerów (choć czasem także o innej tematyce, np. wypadków lotniczych 😉 ) oraz produkcją akcesoriów i części zamiennych do retrokomputerów i konsol.
Skąd w ogóle wziął się pomysł na wydawanie reedycji starych magazynów komputerowych?
Gdy pewnego razu zajrzałem do swoich oprawionych w tomy oryginalnych Bajtków, przechowywanych pieczołowicie w ciemnym miejscu, dostrzegłem że wiele z nich blaknie i nie da się przeczytać treści, albo można to zrobić z dużym trudem. Wtedy pomyślałem, że fajnie byłoby to ocalić od zapomnienia i po prostu zrobić reedycję - przy okazji poprawiając błędy i jakość oryginału.
Miało to miejsce zaraz po rozpoczęciu pandemii COVID - pomysł chwycił, bo okazało się, że ludzie siedząc w domach potrzebują rozrywki. A że był to jednocześnie czas, kiedy były ogromne trudności z zaopatrzeniem się np. w części elektroniczne, których używaliśmy do produkcji akcesoriów - robiliśmy całkiem sporo tytułów. Ta sytuacja pokazała, że jest na takie magazyny zapotrzebowanie.
Jakie były największe wyzwania na początku działalności firmy?
Chyba jak w każdej firmie - pozyskanie środków na rozpoczęcie działalności. Poza tym przecieranie szlaków, jak na przykład zdobywanie licencji na książki, gry, czasopisma.
Czy nostalgia to wystarczający motor napędowy, by biznes był rentowny w dłuższej perspektywie?
Ciężko jest na to pytanie odpowiedzieć. Sam fakt, że firma istnieje od 2011 roku (oficjalnie) daje nadzieję, że tak.
Kto jest Waszym typowym klientem? Czy to wyłącznie czytelnicy i gracze, którzy z sentymentem wspominają lata 80. i 90., czy udaje się Wam też dotrzeć do młodszych odbiorców, zainteresowanych historią gier i mediów?
Zdarzają się oczywiście i młodsi, ale jest to niewielki procent. W zależności od tytułu, są to osoby 30+, lub w przypadku starszych czasopism - nawet 40+ czy 50+.
Czy widzisz zmiany w zainteresowaniu retro (np. więcej młodych klientów)? No i jak w ogóle widzisz przyszłość rynku retro - czy według Ciebie moda na niego się nasili czy jest to nisza, która z czasem zaniknie?
Zainteresowanie będzie zawsze, ale czy będzie na tyle duże, żebyśmy mogli się utrzymać tylko z tego - nie wiadomo. Patrząc na rynek starych samochodów czy sprzętu audio to wydaje się, że jest to możliwe. Bo mimo mniejszej liczby kolekcjonerów i fanów, ceny rosną i to daje nadzieje na możliwość utrzymania się na rynku.
W swoim portfolio macie takie tytuły jak Bajtek czy Top Secret - trudno było uzyskać zgody na wydanie ich reedycji? Jestem bardzo ciekaw jak rozwiązujecie kwestie praw autorskich poszczególnych twórców (autorów tekstów, grafików, rysowników)? Oryginalne umowy sprzed 30 lat mogły nie przewidywać reedycji (czy to papierowych czy też cyfrowych). Czy odnajdujecie autorów i płacicie im tantiemy?
Przeważnie nie musimy odnajdywać autorów, bo oni za tę pracę już zostali wynagrodzeni i przekazali swoje prawa majątkowe jakiejś firmie. Płacimy licencjodawcy, czyli posiadaczowi praw majątkowych, choć czasem oczywiście proponujemy jakąś formę wynagrodzenia dla autorów. Chcemy docenić ich wkład.
Czy trafiły się trudne przypadki negocjacyjne, które uniemożliwiły wydanie jakiegoś fajnego czy wymarzonego przez Ciebie projektu?
Oj, cała masa. Problem jest z zagranicznymi tytułami. Ale i niektóre polskie są bardzo trudne. Negocjacje przy Secret Service trwały 4 lata…
Wasza działalność budzi ogromne emocje w środowisku retro. Fani są bardzo zaangażowani, ale potrafią też być niezwykle krytyczni. Jak radzicie sobie z tym "ciężarem legendy" i nieuchronną krytyką? Jak ważny jest dla Was dialog ze społecznością?
Bardzo cenimy sobie możliwość kontaktu z naszymi Klientami i Czytelnikami. Taka możliwość zawsze istnieje na eventach, na które przyjeżdżamy ze stoiskiem. Ale zawsze jest też możliwość rozmowy telefonicznej. Oczywiście, są też i Klienci krytyczni - słuchamy uważnie ich sugestii i staramy się dopasować.
Jak to się stało, że padła decyzja o "wskrzeszeniu" Secret Service w zremasterowanej wersji? Długo musiałeś namawiać na to Pegaza?
Klienci pytali o to bezustannie. I jak już wspomniałem wcześniej - trwało to kilka lat.
Patrząc na komentarze i reakcje dot. reedycji Secret Service, można stwierdzić, że okazał się on sporym sukcesem. Zaskoczyło Cię to?
Tak, nie spodziewałem się, że aż tylu fanów ma ten tytuł. Chociaż przy numerze 02 zainteresowanie jest mniejsze.
Opowiedz proszę jak wygląda proces produkcji takiej reedycji SS-a. Masz dostęp do oryginalnych makiet magazynu czy też wszystko tworzysz od nowa?
Wszystko jest robione od nowa, jak dotąd nie zdarzyło mi się otrzymać jakichkolwiek materiałów źródłowych od żadnego licencjodawcy. Zresztą nawet gdyby one były gdzieś dostępne, to ich jakość pozostawiałaby wiele do życzenia. Wystarczy spojrzeć na jakość oryginalnych Bajtków czy nawet Secret Service - zdjęcia w tamtych czasach robiono aparatem analogowym na kliszę... Potem przenoszono w drukarni na papier.
Ile czasu zajmuje przygotowanie jednego numeru?
Jeśli powiem, że do jednej gry koledzy potrafią "łapać" pod emulatorem kilkaset zrzutów ekranowych, a tytułów jest kilkanaście (lub -dziesiąt) w każdym numerze, to już da może obraz, jak to wygląda czasowo. Potem trzeba z nich wybrać najlepsze ujęcia, obrobić, dopasować do druku. A to dopiero początek.
Teksty - tu zwykle używamy OCR, choć w wielu wypadkach efekt jest na tyle słaby, że musi to przepisać człowiek. Potem korekta. Kolejnym etapem jest zdobycie lub zrobienie grafik, które nie pochodziły z gier, choćby zdjęcia z jakichś imprez, które były zamieszczone w numerze. Potem jeszcze tła na każdą stronę. Często są to rozciągnięte zrzuty ekranowe, ale nie zawsze - w niektórych tytułach są to jakieś grafiki z epoki. W takich przypadkach musimy je narysować na nowo, lub stworzyć przy użyciu wycinka ze strony.
Skąd się wziął pomysł na obwoluty i grafiki tworzone przez AI? Dla wielu osób zaprzęgnięcie do pomocy sztucznej inteligencji to dość kontrowersyjne posunięcie (co widać po komentarzach na Waszym fanpage'u).
Ależ AI jest świetnym narzędziem do pomocy. Samo AI zresztą słabo sobie radzi jeszcze z grafikami - można sobie coś stworzyć, ale to i tak zawsze wymaga obróbki w Photoshopie.
Pomysł wziął się stąd, że jakość pikselowych grafik z epoki była taka sobie. Chcieliśmy, żeby dać Czytelnikom coś nowego, realistycznego. Najprostszą metodą było AI (i najtańszą - nie trzeba zatrudniać modelek 🙂 ).
Oczywiście, jak wspomniałem, wymaga to potem sporo pracy. Na przykład żołnierz z pierwszego numeru miał naszywkę na rękawie - AI tego nie wygeneruje. Zresztą robi masę błędów, np. element na pasku zabezpieczający brodę został wygenerowany jako latarka... To wszystko trzeba poprawić. No i jeszcze nadać realizmu całości, żeby nie wyglądało sztucznie.
My traktujemy AI jako narzędzie, a nie jako pracownika.
Czy możesz zdradzić jakie masz plany co do kolejnych wydań SS? Planujesz wydać wszystkie numery, kilka początkowych czy tylko jakieś wybrane?
A to już zależy od Czytelników - jeśli zagłosują portfelami, że chcą kolejnych numerów, to my już mamy gotowe zrzuty aż do 06... Oczywiście mogą być też i całkiem nowe numery, w tym i nigdy niewydany numer 96. W planach są też numery specjalne.
No właśnie, sławetny 96. numer… Czyli jest szansa na to, że dzięki Tobie ujrzy on w końcu światło dzienne?
Tak. Ale to chwilę potrwa, żeby odtworzyć szczątki, które przetrwały. Zwykle są to pliki w starych formatach, np. Corel Ventura, Adobe PageMaker czy stare wersje Corel Draw.
A jakie są ogólne plany Retronics na przyszłość? Co z innymi legendami polskiej prasy - czy fani mogą liczyć na reedycje takich pism jak Gambler, Świat Gier Komputerowych czy Reset? A może zastanawiałeś się czy by nie poszerzyć oferty o polskie wersje zachodnich książek o grach? Sporo ciekawych pozycji jest obecnie na rynku anglojęzycznym. Albo może wydawanie współcześnie tworzonych gier na stare komputery i konsole (8-bitowe sprzęty, pierwsze handheldy, itp)?
ŚGK - tak, prowadzimy rozmowy z Egmontem na temat licencji. Gambler i Reset są chyba zbyt nowe, żeby je teraz wydawać. Może kiedyś...
Co do zachodnich tytułów - tak, polskie wersje książek zagranicznych są w przygotowaniu.
Gry współcześnie tworzone oczywiście wydajemy - na stare platformy, np. Atari, Commodore, Amiga.
Staramy się poszerzać nasze portfolio, ale często zderzamy się z brakiem czasu i zasobów ludzkich - generuje to spore opóźnienia, o co mają do nas pretensje (słuszne) nasi Klienci. Dlatego musimy przemyśleć, co "ciągnąć" dalej, a z czego zrezygnować. Rozszerzenie firmy na obecnym etapie nie wchodzi w grę - na razie jest to zbyt niszowy temat, potrzebne byłyby dodatkowe środki finansowe. A te możemy zdobyć poprzez zwiększoną sprzedaż lub... zwiększenie ceny, co spowoduje zmniejszenie sprzedaży. I koło się zamyka.
Cóż, mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie po prostu lepiej i wkrótce usłyszymy od Ciebie o kolejnych fajnych retroinicjatywach. Dziękuję za poświęcony mi czas.
Fot. Retronics
O autorze
Bartek 'Pan Nindyk' Wanot
Miłośnik gier niezależnych, Nintendo i japońskiej popkultury. W wolnych chwilach prowadzi stronę nindyki.pl. Tłumacz kilku książek o grach (m.in. Wielka księga Nintendo i Retro wspomnienia lat 90) i gier (Castaway, Haneda Girl, Carimara).